środa, 25 grudnia 2013

Świątecznie.. życzeniowo!

Kochani!
W związku z tym, iż Święta Bożego Narodzenia 2013.. rozpoczęliśmy
                                                                                                           Życzymy Wam wszystkim..
Zdrowych, Wspaniałych, Błogosławionych, Pozytywnych, Pełnych Miłości, Wiary i Rodzinnej Atmosfery Świąt Narodzenia Pańskiego oraz Samych Optymistycznych Chwil Każdego Dnia! 
Mamy nadzieję, że tegoroczne Święta Bożego Narodzenia będą odskocznią od codziennych spraw oraz wyciszeniem i odpoczynkiem od wszelkich obowiązków.! :)                                                     


Wesołych Świąt!
GreyWithBrown


środa, 18 grudnia 2013

Ciasteczka składane z marmoladą!

Witajcie! 
W związku z obietnicą i tym, że do Świąt coraz bliżej.. chciałam zamieścić ostatni przepis świąteczny jeśli chodzi o słodkości :) Domyślam się, że większość z Was ma już wypieki ciasteczek za sobą oraz wszystko schowane w spiżarniach i miejscach niedostępnych dla domowników. Jednakże nie wszyscy zakończyli już pracę jeśli chodzi o pieczenie.. a więc dla tych, którzy cały czas mierzą się z długimi godzinami spędzania czasu w kuchni mam super sprawdzony przepis... tym razem mojej cudownej babci  :) I uwierzcie mi, że są to moje ulubione ciastka od razu po "ulach" ;p Ale z racji tego, że w tym roku ciastka "ule" pozostały w tle, ponieważ znikły foremki.. definitywnie przedstawione dzisiaj "ciasteczka składane" zajmują pierwsze miejsce w wypiekach świątecznych 20143! :)
Polecam serdecznie! *.*








Składniki:
-30dag mąki
-14dag masła
-2 żółtka
-cytryna
-marmolada

Wykonanie:
Zagnieść ciasto z podanych wyżej składników (oprócz marmolady ;p) czyli przesiać mąkę do miski, dodać 14dag miękkiego masła, 2 żółtka, wycisnąć sok z małej cytryny + zetrzeć trochę skórki z cytryny.. kiedy ciasto już jest fajnie wyrobione.. podsypujemy blat lekko mąką i rozwałkowujemy ciasto na około 0,5 cm.
Następnie musimy wykroić kieliszkiem kółeczka z jednej połowy ciasta, natomiast z drugiej kółka, które w środku mają gwiazdkę, serce, koło hmm to już pozostawiam waszym własnym inspiracją :) Po prostu musi wyjść tak, aby ilość ciastek z sercem i bez się równoważyła, by móc je później ze sobą połączyć.. no chyba, że chcemy mieć pełne to nie trzeba w niektórych dodatkowo wycinać gwiazdek czy serc.
Kiedy mamy już je przygotowane na rozsmarowanej margaryną blasze, dajemy je do piekarnika
temp 170 stopni C/ około 10 min
Po upieczeniu, pozostawiamy do ostudzenia, a następnym krokiem będzie posmarowanie ciasteczek marmoladą i sklejenie. Czyli ciastka kółka sklejamy ulubioną marmoladą z ciastkami, które mają serduszko w środku.

Pozdrawiam cieplutko w tym natłoku codziennych obowiązków oraz życzę powodzenia w pieczeniu i ciągłych przygotowaniach świątecznych!!

Karolina

niedziela, 15 grudnia 2013

Rogaliki orzechowe dla smakoszy!

Cześć! :)
Jako, że Święta zbliżają się wielkimi krokami, a nie wszyscy podjęli jeszcze przedświąteczną próbę pieczenia, zdecydowałam się na c.d świątecznych słodkich smaków.. ponieważ, po ostatnim przepisie, który cieszył się mega pozytywnym odzewem stwierdziłam, że podzielę się jeszcze kilkoma, które mam w zanadrzu z zeszytu świątecznego mojej mamy. Ona od zawsze uwielbia świąteczne rewolucje w kuchni jeśli chodzi o słodkie przepisy... :) Jako, że ja już upiekłam wszystkie możliwe świąteczne ciasteczka, które będą gościć na moim rodzinnym stole wigilijnym jak również u moich znajomych. A więc nie pozostało mi nic innego jak podzielić się tym sprawdzonym przepisem z blogowiczami ^^
Od razu na wstępie dodam, że są po prostu przepyszne.. dla wielbicieli orzechowych smaków, polecam ROGALIKI ORZECHOWE w super odsłonie prosto na Boże Narodzenie 2013..

Skromne zdjęcia moich ostatnich wypieków:




Potrzebne składniki:
-28 dag mąki
-25 dag margaryny lub masła
-12 dag cukru pudru
-2 żółtka
-10 dag orzechów mielonych

Wykonanie i przygotowanie:
Na początku potrzebujemy zagnieść ciasto z powyżej podanych składników, kiedy ciasto już jest fajnie wyrobione musimy zrobić wałeczki z ciasta tak żeby wyszły rogaliki, czyli na oko wałeczki 2 cm szerokość, a później na długość kroimy około 5-7cm.. w zależności jak chcemy mieć je uformowane.
Czas pieczenia: 10min/ temp.180 stopni

****
Jak widać, jest to bardzo prosty przepis i nie potrzebujemy wiele czasu aby osiągnąć wymarzony efekt :)
Serdecznie polecam i zachęcam do wypróbowania przepisu! ^^
W końcu do Świąt zostało nam już mało czasu, a więc jeśli  szukacie jeszcze ciasteczkowych inspiracji zapraszam :)

P.S Następny dodany przeze mnie post będzie o "Ciasteczkach składanych", a więc bądźcie czujni.. jak tylko uda mi się go złożyć, to będzie na dniach. *Chociaż nie wiem co Paweł ma w planach na najbliższego posta..

Pozdrawiam,
Karolina

sobota, 14 grudnia 2013

Co pod choinkę dla rodziców? Zobacz sam!

Witajcie

Święta tuż tuż, a sklepy kuszą nas wielkimi promocjami, obniżkami, oraz pięknym świątecznym wystrojem.  Według statystyk Polacy wydadzą na święta około 24 miliardów złotych, dlatego wszystkie sklepy się do tego przygotowały, co zresztą zrozumiałe. No, ale od lat zadajemy sobie jedno i to samo pytanie. Co kupić rodzicom pod choinkę? Postaram się pomóc w tym ciężkim dla co poniektórych wyborem.

Prezent dla taty, to dość interesująca sprawa. Oczywiście nie można tutaj kategoryzować, ale postaram się podrzucić kilka ciekawych pomysłów, które ja sam stosuję.
Prezent dla taty, musi być praktyczny, nie może to być pierdoła, którą będzie mógł tylko oglądać, gdyż po 2 dniach zapomni o jej istnieniu(skarpetki to też zły pomysł.. :-) ).  Dlatego według mnie wszelkie albumy z samochodami, motorami, odpadają (wiem z doświadczenia), tak samo jak książki i filmy na DVD. W miarę przystępnie cenowym pomysłem będzie kupno nowego portfela, skrzynki na narzędzia, futerału na okulary (jeżeli nosi okulary). W kategorii droższych prezentów można już pomyśleć dużo bardziej praktycznie. Większość facetów to duże dzieci, którzy lubią gadżety. Jeżeli Wasz tata ma około 40 lat, to można mu kupić np. konsole do gier, zabawa dla całej rodziny, a i młodsi skorzystają. Dobrym pomysłem jest zakupienie nowego radia do samochodu, czy nowych alu-felg.
Podsumowując, prezent nie może być do oglądania, a do używania i to takiego, które daje efekt.  

Mieliśmy prezent dla taty, to teraz trzeba coś dla naszych kochanych mam. Tutaj mam problem, bo najlepiej chyba co lubią nasze mamy, wiedzą ich córki, a synowie nawet nie wiedzą z jakich perfum ich mama korzysta. Dlatego dla męskiej części, nie polecam kupna perfum, oraz żadnych kosmetyków. Tutaj polecałbym dobrą książkę, najlepiej o podróżach ( Martyna Wojciechowska pisze ciekawe i w przystępnej cenie), płytę z muzyką, a dla osób z większym budżetem, to proponowałbym zegarek, bo jak wiemy kobieta nie używa jednego zegarka, tylko ma go jak pasuje do ubrania. Pobyt w SPA na pewno ucieszy nasze mamy, a można to też połączyć z wycieczką w jakieś ładne miejsce z osobą towarzyszącą ( przy odrobinie szczęścia, będziemy mogli pozbyć się rodziców na kilka dni z domu! ).
Reasumując, dla facetów, którzy chcą kupić coś swojej mamie, nie polecam zabieranie się za kupno kosmetyków, ubrań, czy czegokolwiek związanego z modom. Gadżety też są kiepskim wyborem.

Dobór odpowiednich prezentów to nie jest łatwa sprawa, ale to nie jest najważniejsze. Liczy się gest, pamięć i spędzenie czasu z bliskimi, bo święta to nie pokaz mody, tylko czas miłości i rozmów. Nie radzę także, kupować teraz już niczego przez internet, gdyż możemy się nie miło rozczarować, gdy nie dostaniemy naszego prezentu przed gwiazdką. Pamiętajcie o tym, że dla naszych rodziców nawet długopis będzie miłym prezentem, jeżeli będzie od serca!

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Świątecznie.. "Ciasteczka z lukrem"

Cześć!
Dzisiaj za oknem totalny chaos.. Rano padający śnieg, po południu deszcz.. a teraz mgła i i mokra atmosfera.. aż nie chce się wychodzić z domu, a już nie mówiąc o staniu na przystanku w tak paskudny, zimny, mokry i śpiący czas.
W związku z tym mam dla Was propozycję na dzisiejszy wieczór, z racji tego, że za około 2 tygodnie zbliża się Wigilia i czas Świąt Bożego Narodzenia!  Moim natchnieniem dnia dzisiejszego są ciastka z lukrem! Nikt nie jest w stanie się im oprzeć, każdy kto chodź raz je próbował zdaje sobie sprawę ile radości są w stanie wnieść w nasze kubki smakowe :) Można je śmiało wrzucić na talerz i podać na stole wigilijnym bądź podarować bliskim, na święta! Nie przedłużając- prosto z przepisu mojej kochanej mamy :)

Na początek dla zachęty zdjęcia z moich weekendowych wypieków:



Ciastka z lukrem

1.Potrzebne składniki:
½  kg mąki
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
10 dag mielonych orzechów włoskich
5 dag mielonych orzechów laskowych
20 dag cukru pudru
1 saszetka cukru waniliowego
2 jajka
2 łyżki mleka
10 kropli aromatu cytrynowego
1 przyprawa korzenna
25 dag masła

2.Lukier:
25 dag cukru pudru
3 łyżki wyciśniętego soku z cytryny

Wykonanie:

Wszystkie składniki z punktu 1 wymieszać i zagnieść ciasto J rozwałkować na grubość  5 mm. Używając różnych foremek typu gwiazdki, serducha, dzwonki itd - wyciąć z ciasta. Następnie posmarować blaszkę margaryną i włożyć ciasteczka do piekarnika (temp 200 stopni/ piec około 10 min) Przygotowanie lukru rzecz banalna: do 25 dag cukru pudru dodajemy 3 łyżki soku z cytryny i mieszamy do uzyskania fajnej konsystencji.. Po ostudzeniu posmarować ciasteczka lukrem oraz posypać posypką.. w zależności jak kto lubi dekorować ;)

Serdecznie zachęcam po przygotowania tych świetnych Świątecznych ciasteczek! 
Pozdrawiam,
Karolina

sobota, 7 grudnia 2013

Zaczeło się! ;-)

Witajcie!
Zaczęło się! Dokładnie osiemnaście dni do wigilii, więc można już spokojnie powiedzieć, że atmosfera świąt dotyka nas coraz bardziej! Za kilka dni, kuchnie w każdym z domów, zaczną pachnieć wypiekami na święta, a z ust naszych mam usłyszymy „ Nie jedz tego, to na święta!” . Czas świąt to w tym roku dla mnie najbardziej wyczekiwana pora. Dosłownie wszystko co związane ze świętami, jest dla mnie czymś wspaniałym. Muzyka, choinka, udekorowane miasta, sklepy, czas spędzony z najbliższymi to innymi słowy magia świąt. Oczywiście, jest też pewien dzień, który każdy z nas chyba lubi tak samo jak święta. Chodzi o dzień Świętego Mikołaja, czyli tak zwane mikołajki. My wczoraj wybraliśmy się z tego powodu na małą wycieczkę. Byliśmy na giełdzie kwiatowej, gdzie kupiliśmy kilka ozdób na święta, później zawitaliśmy do jednego z naszych ulubionych sklepów, czyli IKEI. Ten sklep, zawsze odwiedzam miło i po mimo, że chodzenie po sklepach to głównie rola kobiet, to mogę tam spędzać długie godziny. Jako, że już byliśmy w Katowicach, a pora była młoda, odwiedziliśmy jeszcze największe centrum handlowe na śląsku, czyli Silesia City Center. W tym miejscu, już mój zapał nie był taki duży, w przeciwieństwie do mojej partnerki, która była już nie w siódmym, a ósmym niebie .
Nasza wycieczka, skończyła się po 10 godzinach, co jak dla nas, było zbyt krótkim czasem.
To tyle na dziś, życzę Wam miłego weekendu, oraz na długie zimowe wieczory polecam radio Eska Christmass, w którym to lecą miłe świąteczne przeboje!
Pozdrawiam!!

niedziela, 1 grudnia 2013

Czas Adwentu..

                                                                 
Cześć, 
Zbliżamy się powoli do Świąt Bożego Narodzenia.. Miesiąc grudniowy kojarzy mi się z przygotowaniami, czasem oczekiwania.. Jak również pomysłowością świąteczną.
Dzisiaj mnie jakoś tak natchnęło.. na opakowania świąteczne w wersji "pomniejszone" :P 
Żeby za dużo się nie rozpisywać, po prostu pokażę Wam co ciekawego znalazłam i przerobiłam na swoją wersję..
Co potrzebujecie:
-wstążka
-blok techniczny kolorowy
-kolorowe kartki 
-nożyczki 
-cienkopis
I moc cierpliwości :)


W wieczornych klimatach mój aparat nie radzi sobie z jakością ;/
Sprawdzi się na życzenia i jakiś drobiazg.. :) (dwustronne)
w wersji bardziej ciemniejszej..
małe pudełko na  świąteczny prezent. również dobrze się sprawdzi na słodkości! ;p 
A tutaj na koniec.. przedsmak następnego posta czyli Kartki Świąteczne w mojej uproszczonej wersji




Pozdrawiam ciepło w ten 1 grudniowy dzień!! :)
P.S Jeśli macie jakieś pytania odnośnie wykonania.. śmiało piszcie w komentarzach. ^^

poniedziałek, 18 listopada 2013

Pora na zmiany!

Witajcie!
Dziś postaram się napisać trochę o samym blogu i moich planach w stosunku do jego rozwoju.
Każdy bloger decydując się na pisanie własnego bloga, ma nadzieję, że uda mu się ściągnąć na niego jak największą ilość osób. Idea słuszna, ale jak to zrobić? Sam do końca nie wiem, bo mimo że ten blog działa od końca lipca, to na dziś odwiedziło go tylko 750 osób. Z czego nikt nie zostawił komentarza, ani nawet prawdopodobnie nie został tutaj dłużej niż minutę.
Cóż, wydaje mi się, że powodem tego jest brak jakiegoś sprecyzowanego tematu, o którym moglibyśmy tutaj pisać, bo przecież kogo obchodzi życie dwójki studentów. Z drugiej strony, można się zastanowić, jaki jest sens robienia kolejnego bloga o modzie, których przecież jest mnóstwo, ale jednak, cieszą się one większą popularnością niż inne blogi. Dlatego też wpadłem na pomysł, by troszkę rozkręcić tego bloga i podzielić tematy na różne sekcje. Wtedy, każda osoba, która tutaj wchodzi nie musi czytać tematu, który ją totalnie nie interesuje, tylko wchodzi w dział, który jest jej bliski i ma ochotę poczytać o nim. Postaramy się stworzyć totalnie nową odsłonę tego bloga, postawić go także, na normalnej domenie, a na koniec podzielić na sekcje, w którym każde z nas będzie pisało o tym na czym się zna. Wydaje mi się, że taki podział pozwoli nam trochę zaistnieć, a także dotrzeć do większej rzeszy odbiorców.
Mam nadzieję, że sam pomysł się przyjmie, a jego wykonanie nie zajmie nam dużo czasu.

Pozdrawiam!

wtorek, 12 listopada 2013

Let's see the future!

Cześć!
Chciałbym się dzisiaj z Wami podzielić kolejnym sposobem na zdobycie motywacji do pracy nad sobą. Na różnych portalach, często pojawia się cytat, który mówi, że praca nad sobą jest najlepszą inwestycją w naszym życiu. Ciężko, się z tym nie zgodzić, ale nie zawsze się nam chce to robić. Ktoś mądry podsunął mi, ciekawy pomysł, by nasza motywacja trochę wzrosła i pozwoliła coś robić. Otóż, wyobraźmy sobie siebie za 10 lat. Kim chcemy być, jaką chcemy mieć rodzinę, w jakim miejscu na ziemi chcemy żyć. Jedyne co w tym momencie nam zostało, to dążyć do tego, bo przecież nic na tym nie tracimy, a możemy zyskać wiele. Pamiętajcie, że od miejsca w którym teraz jesteście, do momentu bycia szczęśliwym, dzieli Nas tylko i wyłącznie nasze słabe strony.

Dziś krótko, ale już następny post postaram się napisać w większym rozmiarze.
Pozdrawiam! 

niedziela, 10 listopada 2013

#Shopping... "Reserved"


                                                                          Cześć blogowicze i czytelnicy blogowi!

Dzisiaj może tak troszeczkę temat związany z ostatnią modą.. a mianowicie co ciekawego pojawia się w sklepach wśród jesiennych kolekcji. Dzisiaj chciałam zrobić przegląd w sklepie Reserved. Dlaczego akurat wybrałam ten sklep!? Według mnie jest tam wiele ciekawych i fajnych ubrań. Nigdy jeszcze nie żałowałam, żadnej kupionej tam rzeczy! :) Według mnie jest to sklep godny polecenia i na pewno znajdzie się wśród 5 najlepszych "shopów" jakie lubię odwiedzać w ostatnim czasie. W ostatni piątek miałam okazję wybrać się na zakupy. I przyznam się szczerze, że byłam zaskoczona, nową kolekcją w Reserved. Jestem bardzo wybredną osóbką i ciężko mi dogodzić jeśli chodzi o ubrania z ostatnich miesięcy, ponieważ nigdy nie umiałam wybrać coś takiego "extra" w czym mogłabym czuć się genialnie.. :p A właśnie 3 dni temu ku mojemu zdziwieniu, podobało mi się wiele i jedyną przeszkodą niestety była CENA. ;/ W skrócie, chciałam przedstawić taki typowy styl i to co mnie zachwyciło.. Oczywiście nie wszystko jest z New Collection.


Świetne spodnie, ale niestety ceny brak.. ;/
Bluzka- 39,99 zł

Sweter 79, 99 zł
T-shirt - 29,99 zł 


Sukienka (łączone materiały) - 129,99 zł
Spodnie 129, 99 zł



Sweter z nadrukiem- 49, 99 zł
Bluzka - 59, 99 zł (gdyby nie ta falbanka, skusiłabym się
ją zakupić. p.s.świetny materiał)
Sukienka- 99, 99 zł ( zachwycił mnie kolor i fason )
Sukienka z paskiem - 79, 99 zł wcześniejsza cena 99,99 zł (również ostatnie sztuki)


Oczywiście jest tego dużo więcej, ale po prostu kilkoma inspiracjami sklepu Reserved, chciałam Wam pokazać co teraz ciekawego można znaleźć wśród masy ubrań na sklepowych półkach i wieszakach ;)

@ Pozdrawiam!





sobota, 2 listopada 2013

Waiting Time!

Witajcie!



Listopad się nam zaczął, mimo iż za oknem to raczej połowa września. Musze przyznać, że wczorajsze święto nie jest moim ulubionym, a raczej tym, którego wołałbym nie obchodzić, ale ma w sobie jeden jedyny plus. Kiedy już przebrniemy, przez pierwszy listopad, zaczyna się czas oczekiwania na kolejne święto, a właściwie święta. Tak jest, Boże narodzenie to chyba najbardziej radosne, najcieplejsze i najmilej spędzane święta. Szczególnie dla mnie, kiedy po raz pierwszy dostrzegam ich magię. Mam wielką nadzieję, że ten czas po prostu zleci szybko, radośnie i pracowicie, a święta okażą się najbardziej magicznymi, jakie do tej pory przeżyłem.
Pogoda się nam udała, a przynajmniej na mnie działa to dość motywująco. Nie wiem jak na Was, ale w moim przypadku to, aż chce się żyć pełnią życia, kiedy za oknem nie ma wielkich kałuż, ani ulewnego deszczu, tylko ładne słońce i spadające „złote” liście. Co prawda, nie przebija to siedzenia z kubkiem gorącej kawy, czy herbaty, podczas gdy za oknem pada śnieg, a wszystko w około jest białe. Wtedy to nawet matematyka nie jest taka straszna! Troszkę brakuje mi dziś pomysłu na temat posta, ale mam nadzieję, że ten czytało się Wam miło i przyjemnie.
Pozdrawiam !


poniedziałek, 28 października 2013

Może Beskidy..?

Cześć,
Na początek coś ciekawego:

Dzisiaj dowiedziałam się z kalendarza, że dnia 28.10 jest obchodzony „Dzień Odpoczynku dla Zszarganych nerwów” I doszłam do wniosku, że pomysłowość ludzka nie zna granic ;p
*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*
Genialna pogoda, wiatr we włosach, szelest liści.. jesień!?
Jeśli chodzi o taką słoneczną pogodę jak przez ostatnie tygodnie w mojej okolicy..
Nie pozostaje nic innego jak temat pt: "Wędrówki górskie".
Bardzo uradował mnie fakt, kiedy dowiedziałam się, że 2 soboty z rządu miałam mieć wolne..

Pierwszym, z reguły ważnym elementem wypraw jest osoba jaka ma nam towarzyszyć,
ponieważ zazwyczaj jak się idzie na taką wyprawę, trzeba liczyć minimum 5 godzin drogi, a więc warto wziąć ekipę ludzi, z  którymi fajnie się rozumiemy bądź kogoś z rodziny lub znajomych. Ja namówiłam przyjaciółkę, która studiuje geografię, a znam ją z lat gimnazjum.. tematów miałyśmy zanadto. Celem naszym były okolice Klimczoka i Szyndzielni. Miejsca i widoki godne polecenia! Czas trasy 4 godziny drogi.
Drugim punktem docelowym, który zrealizowałam już sama ponieważ, na szybkości potrzebowałam kilka zdjęć z jesiennej aury, a więc aby już nikogo nie męczyć.. wyruszyłam sama szlakiem Biały Krzyż- Barania Góra oraz Biały Krzyż- Kotarz. Obie trasy świetne. Jeśli chodzi o drogę w stronę Kotarza, to przyznam się szczerze, że jest ona w miarę króciutka, ponieważ z Białego Krzyża zajmuje zaledwie 45 minut oczywiście polecam później przejść na szlak prowadzący na Klimczok.
Jeśli chodzi o drogę na Baranią Górę, to na obecną chwilę dotarłam tylko do połowy, ale przyznam się szczerze, że bardzo fajnie idzie się całym szlakiem, który również jest świetnie przygotowany pod rowerzystów nie lubiących mnóstwa kamieni i konarów na szlaku. ;)
Na blogu zamieszczę kila zdjęć jakie udało mi się ująć tuż na szczycie oraz jesiennej atmosfery gór :)

KOTARZ:




KLIMCZOK I SZYNDZIELNIA:




Pozdrawiam i powodzenia w ostatnich dniach października! ;)

środa, 23 października 2013

Nasza droga do sukcesu!

   Słowo sukces, jest słowem, które siedzi gdzieś głęboko w nas. Ono tkwi w naszej podświadomości i jest jednym z celów, do których dążymy, każdego pojedynczego dnia. To słowo towarzyszy nam od zawsze, od pierwszej chwili naszego życia. Przecież, sukcesem dla nas było zrobienie pierwszego kroku, powiedzenie pierwszego słowa, czy dostanie najlepszej oceny w klasie. Z wiekiem zmieniał się tylko poziom trudności naszej drogi by ten sukces osiągnąć. Wiadomo, że jednym z naszych podświadomych celów jest bycie szczęśliwym, a kiedy uda nam się ten stan osiągnąć, będziemy mogli sobie powiedzieć, że odnieśliśmy sukces. Jednym ze składników do tego potrzebnych, jest oczywiście motywacja, ale przecież nie samą motywacja człowiek żyje. Nie chce tutaj uogólniać, dlatego opisze to na swoim przypadku.  

Zacznę od tego, że nie pamiętam momentu, w którym stałem się osobą dorosłą. Momentu, w którym mój sposób myślenia zmienił się na tyle, że zamiast słów „ Jakoś to będzie”, pojawiło się, „Co mogę zrobić, żeby tak było”. Wydaje mi się, że stało się to stosunkowo nie dawno, bo przecież jeszcze rok temu nie widziałem sensu w tym, że chodzę na studia. Obecnie jest tak, że żałuje dni, w których nie dawałem z siebie wszystkiego, nie uczyłem się rzeczy potrzebnych, tylko po prostu byłem minimalistą. Teraz w końcu wiem, co chce dokładnie robić w życiu, a ścieżka, którą obrałem jest odpowiednią drogą by osiągnąć sukces. Przez całe nasze życie, przecież dążymy do tego, kim będziemy w przyszłości. Pomagają nam w tym nasze predyspozycję, bo przecież już w wieku 10 lat wiemy, czy lepiej dodajemy cyferki, czy stawiamy przecinki, a później obieramy naszą drogę tak, by nasze zalety wykorzystać w jak najlepszy sposób. Do tego dochodzą nasi przyjaciele, czy rodzina, którzy swoją radą i pomysłem pomagają nam obrać odpowiednią dla nas samych drogę życia. Tak naprawdę, nie ma znaczenia to do jakiego liceum poszliśmy, czy na jakie studia się dostaliśmy, bo jeżeli prędzej czy później odnajdziemy siebie, to czymże jest stracony rok czy dwa, do faktu, że spełniliśmy siebie i robimy to co w życiu kochamy, przy okazji dostając za to pieniądze? ;-)
Na to pytanie, już nie odpowiem ;-)



Pozdrawiam!

poniedziałek, 21 października 2013

Samorealizacja, czyli mój sposób na siebie!

Witajcie!
Musze zacząć od przeprosin, ale z powodu mojego złego stanu zdrowia nie byłem w stanie napisać żadnego posta. Na szczęście, już wróciłem do stanu normalnego funkcjonowania, więc mogę wrócić do pisania!

Pierwszym tematem, jakim dziś chce poruszyć jest samorealizacja siebie. Często miałem, tak że mimo ochoty na zrobienie czegoś kreatywnego, brakowało mi motywacji. Obecnie udało mi się nad tym zapanować. Każdy z nas ma jakieś cele w życiu, w stylu zbudowania domu, kupienia wymarzonego samochodu, komputera itp. Ja zadałem sobie pytanie, co muszę zrobić, by spełnić swoje cele. To dało mi bardzo dużo motywacji, do tego zaczął małymi krokami dążyć do ich spełnienia. Mi pomogło, może Wam też!

W moim ostatnim poście wspomniałem o formach spędzania wolnego czasu. Ten temat odnosi się troszkę do tego co napisałem wyżej. Głównie chodzi mi tutaj o nasze hobby. Moim jest dążenie do tego, bym każdego dnia wstawał rano i mógł powiedzieć sobie, że wczorajszy dzień był dobrym dniem i nie mogłem go spędzić w lepszy sposób. Chodzi mi o całokształt, dążenie do realizacji celów, spełnianie siebie poprzez realizacje swoich pasji, czy zwykłe spotkania z dziewczyną, czy przyjaciółmi.
Może nie brzmi to jakoś zachęcająco, ale jestem pewny, że za parę lat, kiedy już będę pracował, to fakt, że każdego dnia realizowałem siebie, odzwierciedli mój stan konta, mój poziom szczęścia i fakt, że będę mógł powiedzieć sam sobie, że w obecnej chwili, jestem w najlepszym możliwym miejscu w jakim mogłem być.

To na tyle dziś! Przepraszam za taki długi czas bez posta, ale zdrowie zawsze wie lepiej, kiedy się popsuć!

Pozdrawiam!!

piątek, 11 października 2013

#marudzenie.. na dnia zakończenie!


Cześć,
Dzisiaj tak bardziej z drogi życia domowego.
Przyznam się szczerze, że najbardziej irytującym faktem jest poszukiwanie w mieszkaniu drobnostek. A najciekawszy jest fakt, że jeśli czegoś nie potrzebujemy w danej chwili to możemy zauważyć tą rzecz wszędzie. Natomiast jeśli w danej chwili jest nam coś potrzebne, to chociażby człowiek stanął na głowie to nie ma szans na odnalezienie tego, a na pewno nie w tym dniu. I takim oto sposobem zgubiłam złotego kolczyka, który znikł bez powodu. ;/ Po dwóch dniach zwątpienia doszłam do wniosku, że raczej odnalezienie go graniczy z cudem i stwierdziłam: "Koniec z użalaniem się! :)" Trzeba iść do przodu, a więc kolejnym krokiem był fakt pójścia na uczelnię i rozpoczęcia roku studenckiego.
Życie studenta jest fantastyczne. Wstajemy wcześnie rano (chyba, że mamy wolny dzień), jemy śniadanie, idziemy bądź jedziemy na uczelnię spędzamy tam w zależności ile zajęć tyle godzin, czasami wyskoczymy po zajęciach na miasto, a na koniec wracamy padnięci do domu i czekamy na kolejny dzień studenciaka bądź dokształcamy się we własnym zakresie. Ale nie na informatyce! ;) Kiedy spojrzałam na plan wszystko stało się jaśniejsze.. piątek. Niby ostatni dzień na uczelni, wydawałoby się, że można go spędzić po zajęciach na bilardzie, na imprezie bądź ralaksując się na kanapie. Jednak nie!. bo w takim otóż to pięknym dniu mam zajęcia do 20:30 nic tak nie pociesza na zakończenie tygodnia jak wieczór spędzony na uczelni.. 

Miejmy nadzieję, że chociaż Polska wygra (albo chociaż zremisuje) w meczu z Ukrainą ;p 
Miłego piątkowego wieczoru!

wtorek, 8 października 2013

@ Jesień..


Cześć,
Teraz moja kolej na posta.. ;p
Na samym początku chciałam napisać, iż rok studencki rozpoczęty pozytywnie i z optymizmem!
Dodam jednak, że jedynym przedmiotem, który daje mi tak zwanego "powera" do dalszego funkcjonowania jest WF.. ;) Trudno uwierzyć, ale przyznam się szczerze, że życie programisty jak dla mnie jest niemożliwe, ponieważ jak to ostatnio wyczytałam na tablicy wykładów z Systemów Operacyjnych. "I'm programer, I have no life".. to zdanie totalnie mnie przeraziło, więc nie utożsamiam się z programistyczną duszą.. ^^
...Co więcej Jesień! Złota polska jesień! Coś pięknego.. I te liście w różnych kolorach spadające z drzew. Nic tylko wyjść sprzed ekranu komputera i przejść się na spacer, podziwiać naturalne piękno jakie niesie ze sobą ta "kolorowa" pora roku.
Dzisiaj za bardzo nie chciałam się rozwodzić nad jakimś konkretnym tematem, ponieważ życie każdego człowieka niesie za sobą dobre i złe dni. Ostatnimi czasy jest różnie, ponieważ jednym z trudniejszych zadań jest podejmowanie decyzji.. A jak dla mnie to jest koszmar..

P.S Dzisiaj zdjęcia typowo jesienne i uchwycone w ostatnich dniach na świeżym powietrzu :)


Pozdrawiam i życzę samych pozytywnych chwil w ciepłych dniach jesiennego powiewu wiatru.

niedziela, 29 września 2013

Czas na... STUDIA!

 Witajcie! Znowu trochę się ociągałem z dodaniem nowego posta. W końcu udało mi się jednak ogarnąć sprawy uczelni i nadszedł czas by podzielić się z Wami kilkoma historiamii, które mnie spotkały w ostatnim czasie!
Ostatnim czasem, miałem przyjemność być w kinie na filmie pt: "Czas na miłość". Szczerze mówiąc, po usłyszeniu tytułu byłem pewny, że to kolejna denna komedia romantyczna, która ma taki sam scenariusz jak wszystkie inne. Na szczęście, byłem w wielkim błędzie. Takiego rozwoju sprawy sie nie spodziewałem.  Film zaskoczył mnie pozytywnie i jest to jeden z lepszych filmów, które opowiadają o miłości w tych czasach. Historia mówi o rudym młodym facecie, który szuka miłości swojego życia. Jego problemem jest to, że jest straszną ciamajdą, a do tego jego wygląd nie przyciąga innych kobiet. W momencie w którym skończył 21 lat, jego tata wyjawił mu pewien sekret, który całkowicie zmienia jego życie. Więcej nie będę streszczał, film godny obejrzenia. Może nie w kinie, ale na pewno jest to spokojny seans, na romantyczny wieczór ze swoją sympatią.
Kolejnym tematem to zaczynające się studia. Dla studentów, kończą się 3 miesięczne wakacje, a zaczyna się czas w którym będziemy narzekali na wykładowców i fakt wstawania przed słońcem. Na szczęście plany zajęć na moich studiach, dają mi dużo wolnego czasu. Doszedłem do wniosku, że tyle wolnego czasu trzeba jakoś spożytkować. Trzeba w końcu zacząć spełniać swoje pasje, udoskonalać siebie. Co dokładnie mam zamiar robić, opisze w najbliższym czasie.

To tyle na ten post, przepraszam że tak długo nie pisałem. Postaramy się, wrzucać po dwa posty każdego tygodnia ( przecież będziemy mieli tyle wolnego czasu ;-)). Pozdrawiam!!

wtorek, 17 września 2013

*Rainy Day!

Cześć,

Początek dnia jest zawsze trudny.. A szczególnie, kiedy pierwsze otwarcie oczu, po całonocnym śnie następuje wprost na okno, za którym pada deszczyk. Jest to w zasadzie jedno ze zjawisk atmosferycznych, w czasie którego najchętniej zawinęłoby się jeszcze w kołderkę i poszło spać dalej.. J Jednak przyznam się szczerze, że nie dzisiaj.! Ten deszczowy poranek oznaczał jedno „Grzybobranie”. W obecnym okresie miesiąca jest masa grzybów w lasach.. Całkowity wysyp, szczególnie tutaj w Beskidach, gdzie mam okazję zobaczyć na własne oczy ten cudowny dar natury. Zbieranie grzybów samo w sobie jest fantastyczne! Czasami przeradza się to wszystko w lekki „hazard grzybowy” .. ;p Nie jestem może jakąś osóbką, która idealnie zna się na grzybach, które są jadalne, a która nie, ponieważ jest to bardziej hobby letnio-jesienne.  Jednak dzień dzisiejszy był dniem, w którym moje oko miało już na celu tylko te jadalne. Poranne zbiory w deszczu, przy których towarzyszyła mi przyjaciółka.. zawężały się tylko i wyłącznie do 3 rodzajów (prawdziwki, zajączki, podgrzybki) Łącznie zebrałyśmy około 444 grzybów, z tego 118 prawdziwków. Więc jeśli ktoś z Was ma opory, bądź wątpliwości jeśli chodzi o decyzję czy rzeczywiście się opłaca ubrać pelerynkę i wyruszyć na grzybobranie… To Szczerze polecam, ponieważ naprawdę warto szczególnie teraz, kiedy są ich ogromne ilości. Natomiast tutaj chciałam podzielić się z Wami zdjęciami z dnia dzisiejszego: 





   
Pozdrawiam Was serdecznie!!  I mam nadzieję, że Wam również uda się zebrać takie wspaniałe dary natury.
P.S Aż żal mi było je zagotować i zapasteryzować ;)

wtorek, 10 września 2013

@ wrześniowy stresik..


Cześć,
Dzisiejszy post poświęcę moim rozmyślaniom na temat całokształtu studenckiej sesji. 
Po pierwsze i najważniejsze to nie mieć poprawek, które rozpoczynają się w początkowym okresie września. Niestety kiedy już się zdarzą, to nie pozostaje nam nic innego jak NAUKA.. Sam stres i nie tylko.. ponieważ, po wakacjach, czasie relaksu nagle trzeba się wziąć w garść i otworzyć notatki, książki i własny umysł. A jak sami wiecie nie jest to takie łatwe. Dlatego szczęściarzami są Ci, którzy wrześniowy czas spędzają jeszcze wakacyjnie i nie muszą przygotowywać się do egzaminów.
Mój plan przygotowawczy to: 
-podwójna kawa
-brak dostępu do internetu (jeśli nie jest potrzebny do notatek)
-cisza w miejscu nauki 
-magnez (na lepsze przyswojenie wiedzy)
-kredki, mazaki, długopisy- aby nauka stała się bardziej kolorowa
Najważniejsze to nie uczyć się na ostatnią chwilę, ponieważ grozi to nutce podwójnego stresu, który miałam okazję przechodzić w zeszłym tygodniu i nikomu nie polecam.
Na szczęście mam już za sobą zdaną analizę matematyczną i pozostała mi tylko i wyłącznie fizyka.. To będzie ciężki tydzień. 

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wszystkim "studenciakom" powodzenia w sesji wrześniowej!! ;)
P.S Dziękuję mojemu "współblogowiczowi" za pamięć! :) I oczywiście życzę również Wszystkiego Najlepszego! Ponieważ w dniu 5.09 skończył 21 lat.. 

poniedziałek, 2 września 2013

Badania z doświadczenia!

Witajcie ponownie!
Życie nie rozpieszcza, ale nie ma co narzekać. Pisze do Was znów ze szpitalnego łoża, ale to nie oznacza, że u mnie nic sie nie dzieje, bo kilka ciekawych rzeczy się wydarzyło. Na początek, chciałbym poinformować, ze współautorka tego bloga, miała wczoraj urodzinki, dlatego życzę jej jeszcze raz Wszystkiego wszystkiego najlepszego!
Drugi temat na dziś to kilka badań, które miałem "przyjemność" tutaj przejść. Mam nadzieje, że osoby, które będą czytały tego posta, przestaną się bać na myśl o kolonoskopii,  czy gastroskopii. Wszystko jest dla ludzi.. . Otóż, w zeszły piątek miałem właśnie kolonoskopie, samo badanie na szczęście tym razem przeszedłem będąc w znieczuleniu ogólnym, ale jako że już przechodziłem to badanie wcześniej, bez takowego znieczulenia, musze powiedzieć, że niema się czego bać. Sam ból jest znikomy ( nawet bez żadnego znieczulenia ), a jedyne co jest nie przyjemne to samo zakładanie kolonoskopu. Ja najgorzej wspominam picie fortansu, gdyż musiałem go wypić, aż 4 litry, a sam smak tego specjału to istna tragedia.. .
Kolejnym badaniem jakie dziś miałem, jest rezonans magnetyczny. Trwa to około 10 minut, a my leżymy na łóżku i wjeżdżamy do takiej rury, która potem wydaje dziwne odgłosy. Bólu niema, stres jedynie w przypadku osób, które cierpią na klaustrofobie, ale ogólnie to jest to jedno z tych badań, które przechodzi się szybko i przyjemnie.
Na koniec zostawiam jedno z najgorszych badań jakie kiedykolwiek miałem okazje doświadczyć, mianowicie gastroskopię. Polega to na włożeniu aparatu do gardła i zbadaniu za pomocą zamontowanej kamerki przełyku, żołądka i nawet dwunastnicy. Cóż, jest to o tyle nie przyjemne, ponieważ dostajemy tylko znieczulenie miejscowe, także jesteśmy w pełni świadom tego co się dzieję. Najgorszy moment to przełknięcie aparatu, gdyż jest to strasznie nie przyjemne, a czasem nawet trochę bolesne. Później jest już lepiej, przy współpracy z  lekarzem ataki wymiotne pojawiają się rzadziej, niż w przypadku paniki. Równomierne oddychanie, spokój i opanowanie, a samo badanie będzie dwa razy łatwiejsze i szybsze dla nas. Pobieranie wycinków nie boli, a samo badanie przeważnie trwa około 10 minut.

To na tyle dziś, mam nadzieję że osoby, które bały się, któregoś z tych badań, teraz się troszkę uspokoją. Pozdrawiam i jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego Karolina ;-)

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Dodatkowy problem

Życie każdemu z nas czasem płata figla. Mi właśnie sprawiło. Od kilku dni przebywam w klinice, z powodu problemów z jelitami. Niestety, póki co zamiast leczyć moje dolegliwości, wykryto u mnie cukrzyce pierwszego stopnia. Nie zdrowy tryb życia ? Nie, ta choroba to choroba, która może dotknąć każdego, nawet osobę, która w życiu kosteczki cukru do ust nie wzięła. Muszę nauczyć się z tym żyć, liczyć jedzenie i prowadzić jak najzdrowszy tryb życia. Najgorsze w tym wszystkim jest leżenie w klinice. Warunki są straszne, do toalety strach wejść, ale najlepsi lekarze pracują właśnie tutaj.

Wraz z moimi problemami ze zdrowiem, pojawił się dodatkowy problem jakim są studia. Z powodu pierwszego pobytu w szpitalu straciłem całą sesję letnią, a teraz niestety stracę kolejną, gdyż moja choroba mimo iż nie jest poważna, to w znacznym stopniu utrudnia codziennie funkcjonowanie. Na obecną chwilę, mój wzrok nie pozwala na czytanie czegokolwiek, a spowodowane jest to moją cukrzycą. Mam kilka dni na podjęcie decyzji. ale prawdopodobnie stracę rok na studiach.
To jak na razie tyle, ciężko coś mądrzejszego napisać, ze szpitalnego łoża. Pozdrawiam wszystkich !



wtorek, 20 sierpnia 2013

#Zakupowo.. czyli szaleństwo w drogerii.!

Witajcie!
Dzisiaj troszkę kolorowo, z tego względu, że udało mi się wstąpić do drogerii Müller w Oldenburgu. Jeśli chodzi o moje spostrzeżenia, to według mnie jest tam ogromny wybór produktów. Sama nie umiałam na początku
zdecydować, co najbardziej mnie interesuje, ponieważ było tego tak sporo, że najchętniej wykupiłabym połowę sklepu. :P A więc, żeby nie zanudzać, wrzucę kilka zdjęć i oczywiście polecam każdy z tych produktów. A szczególnie perfumy i balsam do ciała w spray-u.. oraz pomadki firmy Terra Naturi. P.S Ciężko stwierdzić czy każdy z nich można zakupić w Polsce. Jednakże jeśli będziecie na zachodzie to na prawdę warto, odwiedzić to miejsce ;) 








Zdjęcia oczywiście nie wyszły tak jak chciałam, ale mam nadzieję, że po części odzwierciedlają zakupione produkty..