niedziela, 29 września 2013

Czas na... STUDIA!

 Witajcie! Znowu trochę się ociągałem z dodaniem nowego posta. W końcu udało mi się jednak ogarnąć sprawy uczelni i nadszedł czas by podzielić się z Wami kilkoma historiamii, które mnie spotkały w ostatnim czasie!
Ostatnim czasem, miałem przyjemność być w kinie na filmie pt: "Czas na miłość". Szczerze mówiąc, po usłyszeniu tytułu byłem pewny, że to kolejna denna komedia romantyczna, która ma taki sam scenariusz jak wszystkie inne. Na szczęście, byłem w wielkim błędzie. Takiego rozwoju sprawy sie nie spodziewałem.  Film zaskoczył mnie pozytywnie i jest to jeden z lepszych filmów, które opowiadają o miłości w tych czasach. Historia mówi o rudym młodym facecie, który szuka miłości swojego życia. Jego problemem jest to, że jest straszną ciamajdą, a do tego jego wygląd nie przyciąga innych kobiet. W momencie w którym skończył 21 lat, jego tata wyjawił mu pewien sekret, który całkowicie zmienia jego życie. Więcej nie będę streszczał, film godny obejrzenia. Może nie w kinie, ale na pewno jest to spokojny seans, na romantyczny wieczór ze swoją sympatią.
Kolejnym tematem to zaczynające się studia. Dla studentów, kończą się 3 miesięczne wakacje, a zaczyna się czas w którym będziemy narzekali na wykładowców i fakt wstawania przed słońcem. Na szczęście plany zajęć na moich studiach, dają mi dużo wolnego czasu. Doszedłem do wniosku, że tyle wolnego czasu trzeba jakoś spożytkować. Trzeba w końcu zacząć spełniać swoje pasje, udoskonalać siebie. Co dokładnie mam zamiar robić, opisze w najbliższym czasie.

To tyle na ten post, przepraszam że tak długo nie pisałem. Postaramy się, wrzucać po dwa posty każdego tygodnia ( przecież będziemy mieli tyle wolnego czasu ;-)). Pozdrawiam!!

wtorek, 17 września 2013

*Rainy Day!

Cześć,

Początek dnia jest zawsze trudny.. A szczególnie, kiedy pierwsze otwarcie oczu, po całonocnym śnie następuje wprost na okno, za którym pada deszczyk. Jest to w zasadzie jedno ze zjawisk atmosferycznych, w czasie którego najchętniej zawinęłoby się jeszcze w kołderkę i poszło spać dalej.. J Jednak przyznam się szczerze, że nie dzisiaj.! Ten deszczowy poranek oznaczał jedno „Grzybobranie”. W obecnym okresie miesiąca jest masa grzybów w lasach.. Całkowity wysyp, szczególnie tutaj w Beskidach, gdzie mam okazję zobaczyć na własne oczy ten cudowny dar natury. Zbieranie grzybów samo w sobie jest fantastyczne! Czasami przeradza się to wszystko w lekki „hazard grzybowy” .. ;p Nie jestem może jakąś osóbką, która idealnie zna się na grzybach, które są jadalne, a która nie, ponieważ jest to bardziej hobby letnio-jesienne.  Jednak dzień dzisiejszy był dniem, w którym moje oko miało już na celu tylko te jadalne. Poranne zbiory w deszczu, przy których towarzyszyła mi przyjaciółka.. zawężały się tylko i wyłącznie do 3 rodzajów (prawdziwki, zajączki, podgrzybki) Łącznie zebrałyśmy około 444 grzybów, z tego 118 prawdziwków. Więc jeśli ktoś z Was ma opory, bądź wątpliwości jeśli chodzi o decyzję czy rzeczywiście się opłaca ubrać pelerynkę i wyruszyć na grzybobranie… To Szczerze polecam, ponieważ naprawdę warto szczególnie teraz, kiedy są ich ogromne ilości. Natomiast tutaj chciałam podzielić się z Wami zdjęciami z dnia dzisiejszego: 





   
Pozdrawiam Was serdecznie!!  I mam nadzieję, że Wam również uda się zebrać takie wspaniałe dary natury.
P.S Aż żal mi było je zagotować i zapasteryzować ;)

wtorek, 10 września 2013

@ wrześniowy stresik..


Cześć,
Dzisiejszy post poświęcę moim rozmyślaniom na temat całokształtu studenckiej sesji. 
Po pierwsze i najważniejsze to nie mieć poprawek, które rozpoczynają się w początkowym okresie września. Niestety kiedy już się zdarzą, to nie pozostaje nam nic innego jak NAUKA.. Sam stres i nie tylko.. ponieważ, po wakacjach, czasie relaksu nagle trzeba się wziąć w garść i otworzyć notatki, książki i własny umysł. A jak sami wiecie nie jest to takie łatwe. Dlatego szczęściarzami są Ci, którzy wrześniowy czas spędzają jeszcze wakacyjnie i nie muszą przygotowywać się do egzaminów.
Mój plan przygotowawczy to: 
-podwójna kawa
-brak dostępu do internetu (jeśli nie jest potrzebny do notatek)
-cisza w miejscu nauki 
-magnez (na lepsze przyswojenie wiedzy)
-kredki, mazaki, długopisy- aby nauka stała się bardziej kolorowa
Najważniejsze to nie uczyć się na ostatnią chwilę, ponieważ grozi to nutce podwójnego stresu, który miałam okazję przechodzić w zeszłym tygodniu i nikomu nie polecam.
Na szczęście mam już za sobą zdaną analizę matematyczną i pozostała mi tylko i wyłącznie fizyka.. To będzie ciężki tydzień. 

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wszystkim "studenciakom" powodzenia w sesji wrześniowej!! ;)
P.S Dziękuję mojemu "współblogowiczowi" za pamięć! :) I oczywiście życzę również Wszystkiego Najlepszego! Ponieważ w dniu 5.09 skończył 21 lat.. 

poniedziałek, 2 września 2013

Badania z doświadczenia!

Witajcie ponownie!
Życie nie rozpieszcza, ale nie ma co narzekać. Pisze do Was znów ze szpitalnego łoża, ale to nie oznacza, że u mnie nic sie nie dzieje, bo kilka ciekawych rzeczy się wydarzyło. Na początek, chciałbym poinformować, ze współautorka tego bloga, miała wczoraj urodzinki, dlatego życzę jej jeszcze raz Wszystkiego wszystkiego najlepszego!
Drugi temat na dziś to kilka badań, które miałem "przyjemność" tutaj przejść. Mam nadzieje, że osoby, które będą czytały tego posta, przestaną się bać na myśl o kolonoskopii,  czy gastroskopii. Wszystko jest dla ludzi.. . Otóż, w zeszły piątek miałem właśnie kolonoskopie, samo badanie na szczęście tym razem przeszedłem będąc w znieczuleniu ogólnym, ale jako że już przechodziłem to badanie wcześniej, bez takowego znieczulenia, musze powiedzieć, że niema się czego bać. Sam ból jest znikomy ( nawet bez żadnego znieczulenia ), a jedyne co jest nie przyjemne to samo zakładanie kolonoskopu. Ja najgorzej wspominam picie fortansu, gdyż musiałem go wypić, aż 4 litry, a sam smak tego specjału to istna tragedia.. .
Kolejnym badaniem jakie dziś miałem, jest rezonans magnetyczny. Trwa to około 10 minut, a my leżymy na łóżku i wjeżdżamy do takiej rury, która potem wydaje dziwne odgłosy. Bólu niema, stres jedynie w przypadku osób, które cierpią na klaustrofobie, ale ogólnie to jest to jedno z tych badań, które przechodzi się szybko i przyjemnie.
Na koniec zostawiam jedno z najgorszych badań jakie kiedykolwiek miałem okazje doświadczyć, mianowicie gastroskopię. Polega to na włożeniu aparatu do gardła i zbadaniu za pomocą zamontowanej kamerki przełyku, żołądka i nawet dwunastnicy. Cóż, jest to o tyle nie przyjemne, ponieważ dostajemy tylko znieczulenie miejscowe, także jesteśmy w pełni świadom tego co się dzieję. Najgorszy moment to przełknięcie aparatu, gdyż jest to strasznie nie przyjemne, a czasem nawet trochę bolesne. Później jest już lepiej, przy współpracy z  lekarzem ataki wymiotne pojawiają się rzadziej, niż w przypadku paniki. Równomierne oddychanie, spokój i opanowanie, a samo badanie będzie dwa razy łatwiejsze i szybsze dla nas. Pobieranie wycinków nie boli, a samo badanie przeważnie trwa około 10 minut.

To na tyle dziś, mam nadzieję że osoby, które bały się, któregoś z tych badań, teraz się troszkę uspokoją. Pozdrawiam i jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego Karolina ;-)