Dzisiaj tak bardziej z drogi życia domowego.
Przyznam się szczerze, że najbardziej irytującym faktem
jest poszukiwanie w mieszkaniu drobnostek. A najciekawszy jest fakt, że jeśli czegoś nie potrzebujemy w
danej chwili to możemy zauważyć tą rzecz wszędzie. Natomiast jeśli w danej chwili jest nam coś potrzebne, to
chociażby człowiek stanął na głowie to nie ma szans na odnalezienie tego, a na pewno nie w tym dniu. I takim oto sposobem zgubiłam złotego
kolczyka, który znikł bez powodu. ;/ Po dwóch dniach zwątpienia doszłam do wniosku, że raczej
odnalezienie go graniczy z cudem i stwierdziłam: "Koniec z użalaniem się!
:)" Trzeba iść do przodu, a więc kolejnym krokiem był fakt
pójścia na uczelnię i rozpoczęcia roku studenckiego.
Życie studenta jest fantastyczne. Wstajemy wcześnie rano (chyba, że
mamy wolny dzień), jemy śniadanie, idziemy bądź jedziemy na uczelnię spędzamy
tam w zależności ile zajęć tyle godzin, czasami wyskoczymy po
zajęciach na miasto, a na koniec wracamy padnięci do domu i czekamy na kolejny dzień studenciaka bądź dokształcamy się we
własnym zakresie. Ale nie na informatyce! ;) Kiedy spojrzałam na plan wszystko stało się jaśniejsze..
piątek. Niby ostatni dzień na uczelni, wydawałoby się, że można go spędzić po zajęciach na bilardzie, na imprezie
bądź ralaksując się na kanapie. Jednak nie!. bo w takim otóż to pięknym dniu mam zajęcia do 20:30 nic tak nie pociesza na zakończenie
tygodnia jak wieczór spędzony na uczelni..
Miejmy nadzieję, że chociaż Polska wygra (albo chociaż zremisuje) w meczu z Ukrainą ;p
Miłego piątkowego wieczoru!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz