Cześć,
Początek dnia jest zawsze trudny.. A szczególnie, kiedy
pierwsze otwarcie oczu, po całonocnym śnie następuje wprost na okno, za którym pada
deszczyk. Jest to w zasadzie jedno ze zjawisk atmosferycznych, w czasie którego najchętniej zawinęłoby się
jeszcze w kołderkę i poszło spać dalej.. J
Jednak przyznam się szczerze, że nie dzisiaj.! Ten deszczowy poranek oznaczał
jedno „Grzybobranie”. W obecnym okresie miesiąca jest masa grzybów w lasach..
Całkowity wysyp, szczególnie tutaj w Beskidach, gdzie mam okazję zobaczyć na
własne oczy ten cudowny dar natury. Zbieranie grzybów samo w sobie jest
fantastyczne! Czasami przeradza się to wszystko w lekki „hazard grzybowy” .. ;p
Nie jestem może jakąś osóbką, która idealnie zna się na grzybach, które są jadalne,
a która nie, ponieważ jest to bardziej hobby letnio-jesienne. Jednak dzień dzisiejszy był dniem, w którym
moje oko miało już na celu tylko te jadalne. Poranne zbiory w deszczu, przy których
towarzyszyła mi przyjaciółka.. zawężały się tylko i wyłącznie do 3 rodzajów
(prawdziwki, zajączki, podgrzybki) Łącznie zebrałyśmy około 444 grzybów, z tego 118 prawdziwków. Więc
jeśli ktoś z Was ma opory, bądź wątpliwości jeśli chodzi o decyzję czy
rzeczywiście się opłaca ubrać pelerynkę i wyruszyć na grzybobranie… To Szczerze
polecam, ponieważ naprawdę warto szczególnie teraz, kiedy są ich ogromne ilości.
Natomiast tutaj chciałam podzielić się z Wami zdjęciami z dnia dzisiejszego:
Pozdrawiam Was serdecznie!! I mam nadzieję, że Wam również uda się zebrać takie wspaniałe dary natury.
P.S Aż żal mi było je zagotować i zapasteryzować ;)

.jpeg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz