sobota, 15 lutego 2014

Jak dobrze rozpocząć dzień... czyli śniadaniowo

Witajcie!
W końcu udało mi się wygospodarować trochę czasu i zmienić wygląd bloga :p mam nadzieję, że teraz tło jest mniej świąteczne :)
Temat dzisiejszego posta: "Śniadanie"- jak już pewnie wiecie, jest to jeden z najważniejszych posiłków dnia. Dzięki niemu jesteśmy w stanie lepiej się skoncentrować oraz mamy siłę i energię do działania. Nawet w Polsce obchodzi się „Dzień zdrowego śniadania” który przypada na 8 listopada J Czasami jednak zastanawiamy się o poranku, co dobrego można zjeść na śniadanie? Jeśli chodzi o mnie również mam ten problem, szczególnie kiedy lodówka „świeci pustkami”. Z tego właśnie powodu stwierdziłam, że przedstawię moje posiłki śniadaniowe z ostatniego tygodnia.. może akurat ktoś będzie stał pod znakiem zapytania jeśli chodzi o ten temat..


1. Klasyczne kanapki, najlepsze dla osób, które preferują zdrowy tryb odżywiania


2. Bułka, parówki i pomidor..


3. Bardzo znana i lubiana wszystkim jajecznica (oczywiście najlepsza to ta z domowych produktów i wyrobów)


4.Chleb podpiekany z jajkiem, szynką, cebulą, serem
-jeśli dysponujecie większą ilością czasu to wystarczy forma na babeczki i można stworzyć fajną, ciepłą przekąskę z ulubionych składników


5. YogoCrunch ( na zdjęciu mus malinowo- żurawinowy )
Ostatnio będąc w sklepie zauważyłam taką oto nowość z firmy Mokate, prawdę mówiąc próbowałam już każdy smak, według mnie najlepszy jest jabłkowy..  Jeśli chodzi o ilość w opakowaniu to wydaje mi się, że jest ona niewystarczająca na porę śniadaniową dla dorosłej osoby.. Natomiast bardzo dobrze  sprawdza się w porze drugiego śniadania.. można powiedzieć, że jest to taki szybki pomysł na „głoda”  Na zdjęciu prezentuje się on w większej ilości, ponieważ do całości saszetki dodatkowo dodałam jeszcze musli oraz jogurt naturalny.
Czas przygotowania to zaledwie 3 minuty, więc idealnie sprawdza się w czasie przerwy w pracy, kiedy ma się dostęp do wody ^^



Oczywiście, każdą z moich propozycji można przerobić na swój wymarzony śniadaniowy posiłek.. dodać jakiś ulubiony produkt, bądź owoc który sprawi, że Twój początek dnia będzie idealny.

Pozdrawiam Was serdecznie i mam nadzieję, że wasze śniadaniowe posiłki są zawsze smaczne i dopracowane, a co najważniejsze zdrowe :)

Karolina

środa, 5 lutego 2014

Sesja to czas cudów!

Ach ta sesja! Nagle zaczynamy tworzyć rzeczy, o których w trakcie roku akademickiego nawet nie chciało nam się pomyśleć. Każdego ranka myślę, co mógłbym ciekawego dziś zrobić, jakbym nie miał masy zaliczeń i egzaminów. Przy każdej możliwej okazji pytam się dlaczego tak jest, że nie chce mi się uczyć w trakcie roku, a całą masę nauki zostawiam sobie na koniec. Odpowiedź jest prosta... jestem leniem!
 Podobno Bill Gates powiedział kiedyś, że jego metodą jest zatrudnianie leniwych pracowników, bo oni rozwiążą problem jak najmniejszym nakładem sił. Tylko jakim prawem, taki leniwy student jak ja, ma szanse pracować w Microsofcie ? Do tego jeszcze nie doszedłem, ale sesja się dopiero zaczęła, także czasu do namysłu jest. Tym wstępem, chciałbym zaprosić Was, do przemyślenia faktu, że w większości to my sami odbieramy sobie świetlaną przyszłość, na rzecz naszego lenistwa!


Zbliżają się walentynki, święto zakochanych, które jest raz do roku, a my i tak kupimy naszej drugiej połówce jakiś chiński wisiorek za 20 zł, byle by tylko to odbębnić i za rok zrobić to samo. Cóż, ten problem dotyka w większości facetów, a i tak sprawia, że znowu sobie wszystko komplikujemy. Dlaczego? Kto z nas chciałby dostać naszyjnik, który po tygodniu zmieni kolor, albo się rozerwie ? Chętnych raczej nie widzę. Do walentynek zostało 9 dni, to mnóstwo czasu na to, by zrobić coś co nasza druga połowa zapamięta na długi czas, a znając nasze kochane dziewczyny, za 10 lat pokażą nam ten prezent z wielkim uśmiechem na twarzy. Panowie, pokażmy że jest w nas coś więcej niż 6 litrów krwi, mózg (bądź dwa :-) ), oraz 70 kilo mięśni i kości. Dajmy naszej partnerce coś, o czym nie zapomni do końca życia! (Dziecko nie jest dobrym pomysłem)

W akapicie wyżej, pojawiła się jedna z głównych przyczyn naszego lenistwa. Tak, to właśnie czas! Nie wiem dlaczego, większość z nas ma zakodowane w głowie fakt, że skoro mamy jeszcze dużo czasu, to można to odłożyć na później. Błąd! Jeżeli mamy coś zrobić to zróbmy to teraz. Stosując się do tej zasady, nasze lenistwo zmniejszy się o połowę, a studentom może umilić życie w sesji :-)


Pozdrawiam!  

wtorek, 28 stycznia 2014

Okiem studentki: W oczekiwaniu na sesję..

Cześć,
Od czego by tutaj zacząć, jak się domyślacie dla wszystkich studentów nadeszła sesja.. :p
również i dla mnie. Natłok nauki, obowiązków i wszystkiego co możliwe zbliżył się wielkimi krokami.
Najgorsze jest przeświadczenie, że za oknem śnieg i fantastyczna pogoda na narty, a  niestety WIEDZA sama do głowy nie "przyfrunie" i nie można odpuścić mimo tak świetnych warunków :)

Niektóre województwa cieszą się "feriami zimowymi", a studenci muszą na nie zapracować.. jeśli uda się wszystko pozdawać, to kilka dni odpoczynku będzie idealnym czasem na odstresowanie..
Ostatnimi czasy każdy dzień mnie zaskakuje.. Doszłam do wniosku, że "Niemożliwe staje się możliwe.." I nie można dopuścić do wmówienia sobie, że nie da się z czymś rady.. A więc jeśli spekulujecie, że nie jesteście w stanie się czegoś nauczyć to nie ma takiej opcji. Ja ostatnio miałam również takie dołujące podejście do nauki, ponieważ nic mi nie wychodziło. Ale najważniejsze żeby się nie poddać ponieważ dopiero wtedy widać efekty, jeśli czegoś pragniemy z całej siły i nie odpuszczamy na starcie.!
Dzisiaj tylko takie małe rozmyślanie z ostatnich dni.. :)

Powodzenia Studenciaki w czasie tak długo oczekiwanej SESJI! ^^

Pozdrawiam Was cieplutko,
Karolina

środa, 8 stycznia 2014

Kraków 2014 - Męska opinia!

Witajcie!
Chcielibyśmy Was przeprosić za ostatnie dwa tygodnie, w którym nasza aktywność blogowa totalnie opadła. Mieliśmy sporo zajęć, oraz jeden dłuższy wyjazd, który zabrał nam sporo czasu i uniemożliwił aktywność blogową. Zaraz po nowym roku, udaliśmy się do Krakowa, by odpocząć trochę od studiów, nabrać motywacji i znaleźć pomysł na życie. Przed wyjazdem zadaliśmy sobie pytanie, co można robić 5 dni w Krakowie, by się nie nudzić, ale sama odpowiedź przychodziła każdego pojedynczego dnia. Więc, odpowiadając na pytanie „Co można robić w Krakowie przez 5 dni?”, sami siebie zaskoczyliśmy, gdyż ani przez sekundę nie nudziliśmy się, a wręcz przeciwnie, każdy dzień nas pozytywnie zaskakiwał.

Na wstępie, trzeba powiedzieć, że Kraków jest to miasto chyba idealne dla każdego studenta. Są tutaj uczelnie, na których każdy znajdzie coś dla siebie, a ilość osób chętnych by się na nie dostać jest wprost proporcjonalna do poziomu nauczania tutaj. Wiadomo, że nie każdego stać na utrzymanie się w tym mieście, które niestety nie jest tanie, choć też nie jest takie wcale drogie. No, ale dla chcącego nic trudnego, istnieją pożyczki studenckie, które zaczynamy spłacać kilka lat po zakończeniu studiów, do tego zawsze znajdzie się jakąś praca, za którą dostaniemy trochę pieniędzy, a nie zabierze nam ona czasu potrzebnego do nauki. Oczywiście dla bardziej ambitnych są też stypendia naukowe, czy socjalne. Do tego trzeba powiedzieć, że życie w osobnym mieście, to nauka odpowiedzialności i wolność, której nigdy nie doświadczymy w domu. Nikt nam nie będzie mówił, żebyśmy posprzątali, kiedy według nas jest czysto J.

No, ale tak naprawdę co można w Krakowie zobaczyć ? Naszym pierwszym punktem był rynek. Jest to miejsce, gdzie można spotkać przeróżne osoby, które potrafią zaskoczyć nas tym co potrafią zrobić ze swoim ciałem, głosem czy pasją. Mi w oczy rzucił się pewien pan, około 40stki , który z piłką czynił cuda. Nie była to typowa piłka jakiej używają nasi piłkarze, ale troszkę mniejsza. Chyba, niektórym z naszych „kopaczy” przydała by się lekcja od tego pana, bo potrafił on z nią robić wszystko. Kolejną osoba, która przykuła moją uwagę był młody chłopak o azjatyckich rysach twarzy, prawdopodobnie Japończyk, który śpiewał i grał na gitarze, zbierając na ciekawy cel. Mianowicie : „ Singing to travel all over the world”. Cóż, skoro jest już w Krakowie, a wyruszył z Japonii, to już kawałek tego świata zwiedził, a wspomnienia które ma już w głowie, zostaną mu na zawsze. Byli też inni, m.in. grupa tańcząca BreakDance, pan grający na skrzypcach, pani z głosem operowym, czy tańczący kaczor Donald. Chociaż naszą uwagę przykuł bardziej ciastek ze Shreka, który bądź co bądź nie miał wesołej miny, ale pozował do zdjęć z każdym kto tylko chciał. Rynek to genialne miejsce, ale to nie jest cały Kraków, nie zapominajmy o Wawelu, rzece Wiśle, wspaniałych widokach, czy kilkunastu Centrach handlowych. Chociaż, tutaj akurat Bielsko, według mnie wygrywa, gdyż Galeria Sfera jest ładniejsza, niż Galerie w Krakowie.

Cóż, mimo że Bielsko-Biała nazywana jest małym Wiedniem, to mimo to chyba zostałem fanem Krakowa. Pozdrawiam i zapraszam do czytania naszego bloga, kolejne wpisy już niebawem!