Zacznę od tego,
że nie pamiętam momentu, w którym stałem się osobą dorosłą. Momentu, w którym
mój sposób myślenia zmienił się na tyle, że zamiast słów „ Jakoś to będzie”,
pojawiło się, „Co mogę zrobić, żeby tak było”. Wydaje mi się, że stało się to
stosunkowo nie dawno, bo przecież jeszcze rok temu nie widziałem sensu w tym,
że chodzę na studia. Obecnie jest tak, że żałuje dni, w których nie dawałem z
siebie wszystkiego, nie uczyłem się rzeczy potrzebnych, tylko po prostu byłem
minimalistą. Teraz w końcu wiem, co chce dokładnie robić w życiu, a ścieżka,
którą obrałem jest odpowiednią drogą by osiągnąć sukces. Przez całe nasze
życie, przecież dążymy do tego, kim będziemy w przyszłości. Pomagają nam w tym
nasze predyspozycję, bo przecież już w wieku 10 lat wiemy, czy lepiej dodajemy
cyferki, czy stawiamy przecinki, a później obieramy naszą drogę tak, by nasze
zalety wykorzystać w jak najlepszy sposób. Do tego dochodzą nasi przyjaciele,
czy rodzina, którzy swoją radą i pomysłem pomagają nam obrać odpowiednią dla
nas samych drogę życia. Tak naprawdę, nie ma znaczenia to do jakiego liceum
poszliśmy, czy na jakie studia się dostaliśmy, bo jeżeli prędzej czy później
odnajdziemy siebie, to czymże jest stracony rok czy dwa, do faktu, że
spełniliśmy siebie i robimy to co w życiu kochamy, przy okazji dostając za to
pieniądze? ;-)
Na to pytanie, już nie odpowiem ;-)
Pozdrawiam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz