Witajcie drodzy blogowicze,
Dzisiaj moja kolej na posta, bo mój "współblogowicz" długo pracuje i jedynie ma czas w weekendy na napisanie pościka.
A więc, żeby się nie rozpisywać za bardzo, chciałam tylko zachęcić do wyjazdu nad Morze Północne ;p Ostatnio byliśmy w sumie tylko na 3 godzinki i niestety nie doczekaliśmy się odpływu, wręcz cały czas był przypływ, a moim celem było zebranie muszel.. jednakże jeśli chodzi o plażę, to jest czyściutka w porównaniu do
wody w morzu, która niestety jest niekoniecznie czysta (dna nie widać nawet na samym brzegu) natomiast jak rozmawiałam z rodziną u której mieszkamy to dowiedziałam się, że mimo tego, że ma taką barwę, zawiera właściwości lecznicze i warto sobie w niej popływać "brrrr"- jak dla nie ma opcji wejścia po pas, bo można zamarznąć. Plusem również jest jod i miejsce na plażach, piasek, muszelki. Fajny jest także fakt, że w czasie odpływu, można spacerować nawet kilkanaście kilometrów po miejscu gdzie jeszcze 4 godzinki temu była masa wody i wyszukiwać muszelek. Przypływy wody są codziennie o innej porze, dzisiaj jest o 18:39 natomiast w piątek w którym kolejny raz się tam wybieramy przypływ wody można zaobserwować około 20:37. A więc mam nadzieję, że uda mi się w końcu nazbierać kilkanaście muszelek do dekoracji. Można również zaobserwować tutaj masę meduz i krabików. W obecnym czasie pogoda jest średnia- w jednym momencie pada, natomiast 15 min później jest już błękitne niebo, a za godzinkę znowu gromadzą się chmury i ulewa. Zeszły tydzień był cudny, no ale deszczyk też czasem jest potrzebny.
P.S Zdjęcie jest zrobione na plaży w Dangast z widokiem na Morze Północne.
Pozdrawiam! I mam nadzieję, że chociaż Wam pogoda dopisuje. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz